Fototransfer „od kuchni”

wpis w: Bez kategorii 0

Fototransfer „od kuchni”

30.07.2019

Ostatnio na Odpuście u Babci Anny kilka osób pytało, co to właściwie ten „fototransfer”, czy zdjęcia są naklejane, czy drukowane i czy da się to zrobić w pół godziny 🙂

Postaram się zaspokoić ciekawość i pokazać jak to wszystko wygląda „od kuchni”.

Przyjmijmy, że chcemy wykonać pudełko ozdobione kolażem postarzanych fotografii.

Zaczynamy od projektu. Przeglądamy zdjęcia, kadrujemy je, poddajemy lekkiej obróbce, wyostrzamy, postarzamy, dodajemy ramki a wreszcie układamy z nich kolaż pasujący na wieczko pudełka. Projektujemy też plakietkę z życzeniami czy dedykacją.

Po akceptacji całość drukujemy, pamiętając, że potrzebne jest nam lustrzane odbicie efektu końcowego.

Teraz zabieramy się za pudełko. Najpierw solidnie je opalamy i szczotkujemy, przez co drewno zyskuje ciekawą fakturę i kolor.

Kolejny etap to bejcowanie. Jeśli szkatułka ma być w stylu retro – z reguły wykorzystujemy ciemny brąz, heban, ale na opaleniach ciekawie wyglądają też błękity czy zielenie.

Czekamy aż bejca dokładnie wyschnie – i lakierujemy zarówno całe pudełko, jak i przygotowane wydruki. Znowu czekamy aż wyschnie, dla pewności minimum kilka godzin.

Teraz przy użyciu preparatu do transferu naklejamy przycięty wydruk na wieczko, a dedykację na oddzielną plakietkę – uwaga! – grafiką do dołu!

Wyrównujemy, dociskamy żeby nie zostały żadne bąble ani fałdy – i znowu zostawiamy na parę godzin do wyschnięcia.

 

Teraz najciekawsza i najbardziej ryzykowna część całej operacji – musimy zetrzeć cały papier tak, aby została sama grafika przeniesiona na pudełko. Tu przydatna jest woda, gąbeczka, a przede wszystkim dużo cierpliwości. Ścieramy, czekamy aż drewno nieco przeschnie – i znowu ścieramy… i tak aż do uzyskania w miarę czystej powierzchni.

Na koniec jeszcze kilkukrotne lakierowanie (oczywiście znowu czekamy aż kolejne warstwy przeschną…), dokręcenie zameczka, wklejenie dedykacji, jakieś delikatne poprawki… i szkatułka jest gotowa!